Co ludzie powiedzą czego mi nie wypada chrzescijanka z sasiedztwa
O tym myślę

Co ludzie powiedzą? Tego mi nie wypada

Jestem młodą kobietą, niektórzy mówią, że w wieku produkcyjnym (ale to dziwnie brzmi 😉). Mieszkam pod Warszawą. Dużo piszę, nie tylko na bloga, i całkiem dobrze mi idzie. Codziennie poznaję swoje dobre strony. Jednak nie jestem superbohaterką i… nie chcę nią być. Nie znam się na wszystkim. Niektóre „rzeczy” sprawiają mi trudność, a inne zupełnie nie interesują, mimo że być może tak nie wypada. Co mam na myśli i czy jest mi wstyd z powodu mojego „nieogarnięcia”?

Nie jestem kobietą renesensu?

Biorę udział w wielkopostnym wyzwaniu portalu Aleteia. Codziennie dostaję jedno zadanie na Messengera. Jedno z nich brzmiało tak:

„Proszę Cię dziś, żebyś napisał 10 rzeczy, za które się cenisz, które w sobie lubisz, za które jesteś wdzięczny”.

Dość dobrze mi poszło, ale gdybym takie pytanie otrzymała kilka lat temu, to nie byłoby to takie proste. Mam swoje mocne strony i nie zawaham się ich użyć. 😉 Jednak nie we wszystkim jestem dobra, o wielu rzeczach nie mam pojęcia (i nie chcę mieć), bywam też „niedzisiejsza”. O czym mówię? Wyjawiam jak na spowiedzi!

Wujek Google wie lepiej

Gdzie są Pabianice, Sofia i Wyspy Zielonego Przylądka? A Pjonczang (No dobra, od lutego wiem)?  Jakie dopływy ma Warta? Czy Sudety są wysokie? No właśnie… Na te i inne pytania odpowie… wujek Google! Ale żeby wykształcona kobieta nie wiedziała… Wstyd i hańba. Ale jednak nic dziwnego, w końcu najlepiej się znam na swoim sąsiedztwie. 😉

drzwi sasiedztwo chrzescijanka z sasiedztwa

Filmy i książki, które każdy zna, ale nie ja

Nigdy nie czytałam ani nie oglądałam „Harry’ego Pottera”. A tylko ze słyszenia znam Władców Pierścieni czy Hobbita. Nie jestem miłośniczką fantasy, książek przygodowych. Nie znam też Greya, chociaż może to i dobrze. 😉 Jedynie z takich hitów (kiedyś hit, teraz kicz?), to oglądałam… „Zmierzch”. Chociaż nie mdlałam na widok Edwarda albo Jacoba w koszulce (czy bez niej ;-)), to film podobał mi się,  przynajmniej gdy byłam w liceum. Lepiej się do tego nie przyznawać?

Co to była za piosenka?

Moi bliżsi znajomi wiedzą, że nie znam tytułów wielu polskich piosenek (nie mówiąc już o zagranicznych ;-)), a dopasowanie wykonawcy do utworu to już dla mnie ciemna magia. Co więcej, nie kupuję płyt, nie słucham muzyki w słuchawkach i właściwie wolę ciszę, więc rzadko coś włączam. Rzadko, to nie znaczy wcale. 😉

Na Youtube najczęściej wyszukuję „Lost On You” i … „Bieszczadzkie Anioły”, a w okresie bożonarodzeniowym „Mario, czy już wiesz?”. Dziwne połączenie? Być może. 🙂

Cóż tam, pani, w polityce?

Tego tematu szczególnie nie lubię. Musiałabym być po jednym głębszym (a to mi się nie zdarza), aby dać się namówić na taką rozmowę. Zdarza się, że o „aferach”, o których mówi cała Polska, dowiaduję się kilka lat później. Cóż, szczęśliwi czasu nie liczą. Na pewno?

Informatyka jest kobietą

Może jest. 😉 Mam koleżanki, które zajmują się informatyką, programowaniem, lubią to i bardzo dobrze im idzie. Ja się nieco podszkoliłam, szczególnie w WordPressie, ale nadal to nie jest moja mocna strona. Na szczęście mam fantastycznych znajomych, na których mogę liczyć w razie problemów. ❤

Podróże małe i duże

Mam znajomych, którzy kochają podróże. Przed każdym wyjazdem skrupulatnie planują, co chcą zobaczyć i zwiedzić. Chwała im za to. Jednak ja nie należę do takich osób. Wolę czas przeznaczyć na inne zajęcia czy przyjemności. Jednak jak już jestem w nowym miejscu, a ktoś mnie zaprowadzi i poszerzy mi horyzonty, to jestem zachwycona.

W ramach rewanżu mogę zaplanować podróż na Wyspy Bergamuty, które odkrył słynny podróżnik Jan Brzechwa. 😉 Kto się pisze na taką wyprawę? Zapowiada się naprawdę ciekawie! Jakich atrakcji możemy się spodziewać?

„Na wyspach Bergamutach
Podobno jest kot w butach,
Widziano także osła,
Którego mrówka niosła,
Jest kura samograjka
Znosząca złote jajka,
Na dębach rosną jabłka
W gronostajowych czapkach,
Jest i wieloryb stary,
Co nosi okulary,

Uczone są łososie
W pomidorowym sosie
I tresowane szczury
Na szczycie szklanej góry,
Jest słoń z trąbami dwiema
I tylko… wysp tych nie ma”

Kot w butach

Kobiety do garów

Każda kobieta musi umieć gotować… Kto choć raz nie słyszał tych słów? Ja uważam, że każdy człowiek, niezależnie od płci, powinien umieć coś ugotować. Ta umiejętność bardzo się przydaje w życiu. 🙂 Jednak umieć, to nie znaczy pasjonować się sztuką kulinarną. Nie jestem Magdą Gessler albo Karolem Okrasą i nie muszę być MasterChefem. Ciasto upiekłam zaledwie kilka razy w życiu. I jaka będzie ze mnie gospodyni? Strach się bać!

ziemniak kartofle frytki oczy co ludzie powiedza

Co ludzie powiedzą?

Czy jestem pewna siebie? Trudne pytanie. Bardziej tak niż nie. 🙂 Jednak bywa, że czasami czuję się nieswojo, gdy ludzie wokół wykazują się elokwencją, zacięcie dyskutują na temat, o którym nie mam pojęcia albo mnie nie interesuje (a powinien!), ale wtedy przypominam sobie, że…

Nie muszę być superbohaterką, która we wszystkim jest dobra i wszystkim się interesuje. Moja wartość nie zależy od tego, ile umiem, od znajomości, od akceptacji otoczenia. Ona jest niezmienna. Nie muszę jej wciąż udowadniać sobie i innym.  A to, że moi znajomi wiedzą, coś czego ja nie wiem, nie ma żadnego znaczenia.

Nie spełnię też oczekiwań wielu osób i nie sprawię, aby podziwiał mnie cały świat –  tak jest ok. Zawsze będą opinie pozytywne, jak i negatywne, ale prawdziwi przyjaciele zostaną niezależnie od tego, czy umiem zrobić tort bezowy, dobrze znam języki obce i zarabiam więcej lub mniej, niż wynosi średnia krajowa. Czyż to nie jest piękne?

 

Udostępnij u siebie

4 Comment

  1. Kochana, cudowny jest ten wpis! Tyle w nim szczerości, autentyczności i odwagi! Od razu widać, że jesteś cudowną osobą!
    Ja bardzo długo miałam taki kompleks, że jestem zacofana, nie orientuję się za dobrze w popkulturze, nie znam za dobrze współczesnej muzyki, seriali… Aż w końcu – odpuściłam. I tak jest zdecydowanie lepiej. Dziękuję! <3

    1. Ojej <3 Aż rumienię się 😉 To i tak nie wszystko, jest dużo więcej "rzeczy", na których nie znam się albo mnie nie interesują i myślę, że to normalne 🙂 Warto odpuścić, lepiej się żyje, a wszystko to sprawia, że jesteśmy wyjątkowe/wyjątkowi 🙂 Podziwiam Ciebie, że tak znasz literaturę (i często czytasz :D), otwarcie przyznajesz, że czasami nie chcesz wychodzić do świata i masz "babciową naturę" <3

  2. Bardzo mi się spodobało to, co piszesz. Dziękuję za Twoje zwierzenia. Ja mam troszkę inaczej, a mimo to efekt jest ten sam. Uchodzę właśnie za człowieka renesansu. Zajmuję się wieloma rzeczami ze skrajnie odległych dziedzin. Nie znaczy to jednak, że potrafię wszystko, czy znam się na wszystkim. To zaskakuje wiele osób. Oczekują, że jeśli ktoś dobrze zna się na wielu rzeczach, to nie będzie popełniał błędów. Są zawiedzeni, kiedy mówię, że czegoś nie potrafię lub nie wiem. Myśla, że robię im na złość, bo z lenistwa nie chcę pomóc. Albo też na podstawie jednego błędu negują wszystkie inne moje umiejętności. Wniosek jest taki, że chyba trzeba odpuścić i nie starać się sprostać niczyim oczekiwaniom.

    1. A ja dziękuję, że przeczytałaś 🙂 Nie piszę tego tylko dla siebie, a przede wszystkim dla Czytelników, więc takie komentarze sprawiają mi radość 🙂 Też myślę, że warto czasami odpuścić, nigdy wszystkich nie zadowolimy i myślę, że też nie o to chodzi.

      Trochę odbiegając od tematu, dzisiaj natrafiłam na takie słowa z książki „Bóg jest młody”, papież Franciszek w rozmowie z Thomasem Leoncinim:
      „Pokazywanie się staje się ważniejsze od bycia. Skąd to się bierze? Ze strachu przed brakiem miłości i byciem niewidzialnym. Ratunkiem na ten lęk jest autentyczność, która przynosi szacunek ludzi. Zobaczysz, jeśli ludzie będą Cię szanować za to, jaki jesteś naprawdę – poczujesz się KOCHANY”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close