Kanał-Panamski-wpuszczeni-w-kanał-wpuszczona-w-kanał-co-daje-szczęści
O tym myślę Społeczeństwo Teksty

Wpuszczona w kanał. Nie dajmy się oszukać

Myślę, że często jesteśmy wpuszczani w kanał i to nie Panamski. Chodzi o kanał korzyści, samorozwoju, pogoni za pieniędzmi i spełnianiem oczekiwań innych. Jak możemy wydostać się na powierzchnię, a nawet złapać równowagę? Ja mam swoje sposoby. A Wy?

Odkąd skończyłam liceum moje życie przyspieszyło. Na studiach wydawało mi się, że mam dużo na głowie, choć i wtedy czas płynął wolniej niż teraz. Obecnie dzień za dniem pędzi jak szalony. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że bardziej znam siebie, a tym samym więcej się realizuję, a to pociąga coraz to nowe znajomości i działania.

I choć bardzo lubię moje „szalone” życie (choć to określenie względne), jednak również bywam zmęczona, a momentami zbliżam się do pewnej pułapki. Pułapki, którą chyba wszyscy znamy.

zasadzkę tworzą m.in. podstępna chęć samodoskonalenia się na wszystkie sposoby, pogoń za pieniędzmi i sukcesem za wszelką cenę oraz także chorobliwa potrzeba uszczęśliwiania innych.

Czasami wydaje się, że ciągłe spełnianie tych warunków da nam szczęście. Zauważamy, że w ten sposób żyje wiele osób, więc może coś w tym jest. W końcu Instagram pełen jest roześmianych twarzy „ludzi sukcesu”. Myślę, że jesteśmy wpuszczani w kanał, bo wszystko to szczęścia nie daje.

Dlaczego?

Uważam, że samorozwój może stać się sztuką dla sztuki, a dodatkowo studnią bez dna i wewnętrznego spokoju.

Bieg za pieniędzmi oraz sukcesem za wszelką cenę też prędzej czy później pozbawi nas ożywczego tchu.

A kim stajemy się, gdy chorobliwie zaspokajamy oczekiwania innych względem nas? Wtedy przestajemy być sobą i paradoksalnie oddalamy się od innych, choć intencje były zupełnie inne.

Jaki jest sens życia i co daje szczęście?

Można się z tym zgadzać lub nie, ale myślę, że najlepiej realizujemy się, gdy swoim życiem chwalimy Boga, pomnażając Jego Wielkość i Dobroć.  I w tym jest nasze spełnienie. Ale jak to? Co to za naiwne myślenie? :O

Wszystko, co dobre pochodzi od Niego. On jest Źródłem udanych relacji, przebaczenia, realizacji, radości, pozytywnie szalonych pomysłów, a jednocześnie spokoju wewnętrznego. Im jesteśmy bliżej Boga, tym jesteśmy szczęśliwsi, mimo różnych burz w życiu. I czujemy też, że mamy więcej. Ale jak to osiągnąć? Czy to nie za duża cena?

Do Boga może zbliżać tak wiele. Nie istnieje jedna słuszna droga dobra dla każdego. Są ich miliony. Pieniądze, zaszczyty, sukcesy niech staną się środkiem, a nie celem. Myślę, że kluczowym kryterium wyboru jakichkolwiek aktywności jest właśnie postawienie sobie pytania, czy to mnie zbliża do Boga.Ale jak znajdować tę odpowiedź ?

Ale jak znajdować tę odpowiedź ?

I teraz najważniejsze!

Ten proces trwa całe życie, ale ja odpowiedź odnajduję w ciszy, spokoju, na modlitwie, czytaniu i rozważaniu Pisma Świętego. W domu, ale też na rekolekcjach czy innych wydarzeniach, które dają do myślenia. Pomaga mi stawianie sobie fundamentalnych pytań i bycie szczerą ze sobą. Kontakt z innymi ludźmi oraz moje działania (wszystko z umiarem) lub ich brak również są dobrą podpowiedzią, bo pokazują w czym się spełniam. Dobre filmy, książki, a nawet muzyka też sprowadzają mnie na „dobre wody”.

Nie dawajmy się wpuszczać w kanał, a jak tam się znajdziemy, to starajmy się wypływać na powierzchnię dla naszego Szczęścia. Przez duże S.

Udostępnij u siebie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close