Q&A Chrzescijanka z sasiedztwa
O tym myślę

Q&A #1 – Trudne wyzwania, burza w sieci i na głowie

Pora na pierwsze pytania od Czytelników. Wy pytacie na Facebooku (i nie tylko), ja odpowiadam. Zobaczcie, co z tego wyszło. 😉

Chrześcijaństwo 

Dlaczego chrześcijanom tak łatwo krytykować czyjeś decyzje i postępowanie?

Hm… Myślę, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Sądzę, że krytykowanie dotyczy nie tylko chrześcijan, ale wszystkich grup społecznych, a uogólnienia mogą być krzywdzące. Dlaczego krytykujemy? Być może nam wydaje się, że mamy monopol na prawdę i dobro. Zdarza się, że kogoś oceniamy zamiast spojrzeć na niego z życzliwością. Czasami nie staramy się też zrozumieć życiowej historii danego człowieka (np. trudne dzieciństwo, zranienia, kompleksy) i motywów jego postępowania.  A może poprzez krytykowanie zasłaniamy swoje słabości, bo sami chcemy poczuć się lepiej albo po prostu mamy zły humor i chcemy się „wyładować”? Cóż… Jesteśmy tylko ludźmi i nawet jeśli zazwyczaj się pilnujemy i mamy dobre intencje, to czasami zachowujemy się tak, że… szkoda gadać. Co wtedy robić? Przepraszać, wyciągać wnioski, pracować nad sobą i iść dalej, bo nie ma ludzi doskonałych. Niby proste, a zarazem takie trudne. 😉 Wiem coś o tym. 🙂

Dlaczego chrześcijanie tak łatwo odwracają się od błądzących?

Powodów jest wiele… Mimo, że od chrześcijan szczególnie oczekuje się, że będą pełni życzliwości, zrozumienia i cierpliwości… to nie zawsze tak jest, bo jesteśmy ludźmi z krwi i kości, więc mamy swoje wady i sami wielokrotnie błądzimy. Czasami też zapominamy, że lekarza nie potrzebują zdrowi, ale ci którzy źle się mają, a lekarstwem jest „podawanie” m.in. życzliwości, szacunku i cierpliwości.

Nie potrzebują lekarza zdrowi kubek kobieta dziewczyna

Czy to prawda, ze aktualnie chrześcijanie są najbardziej prześladowaną grupą na świecie z powodu swojej wiary?

Poczytałam i… Według Światowego Indeksu Prześladowań 2017 ponad 200 milionów chrześcijan cierpi z powodu prześladowań. Jest to najliczniejsza grupa religijna na świecie. Ranking sporządziła organizacja Open Doors, która wspiera prześladowanych chrześcijan od ponad 60 lat w około 60 krajach na całym świecie. Kraje największych prześladowań to: Korea Północna, Afganistan, Somalia, Sudan, Pakistan, Erytrea, Libia, Irak, Jemen i Iran.

Morderstwa, napaści, grabieże, gwałty oraz wypędzenia z miejsc zamieszkania są nieodłącznym elementem życia wyznawców Chrystusa zamieszkujących powyższe państwa.

Open Doors szczególnie zwraca uwagę, że wiele chrześcijanek doświadcza głębokiej traumy po tym, jak ich mężowie są zabijani za wiarę. Organizacja wspiera je, aby umacniały więź z Bogiem i mogły czerpać z niej siłę do walki z problemami codzienności. Więcej na ten temat znajdziemy na stronie Open Doors Polska.

A jak my możemy pomóc? Np. poprzez włączenie się w akcję Misjonarz na post ¬ kliknij. 🙂

 Lifestyle

Co robisz, że masz tyle włosów?

Właściwie, niewiele robię, nie jestem włosomaniaczką. Myję je, czasami nakładam pielęgnujący lotion i już. 😉  Duży wpływ mają uwarunkowania genetyczne, moja mama i babcia też mają bujne czupryny, a tata na łysienie nie narzeka. Jednak codziennie zjadam porcję orzechów, nasion dyni, słonecznika, sezamu i siemienia lnianego. Ziarenka wyglądają niepozornie, ale są źródłem m.in. witaminy E, cynku, magnezu i wapnia, które pozytywnie wpływają na wygląd i porost włosów. Polecam. 🙂 Suszenie pasm z głową w dół też często przynosi pożądany efekt. Tylko nie każdy chce byś strusiem albo nietoperzem. 😉

Skąd pomysł na bloga?

Kilka miesięcy temu zaczęłam poważnie zastanawiać się nad życiem i przyszłością (tak, to już jest ten wiek ;-)). Zadałam sobie kilka pytań m.in.

Jakie mam marzenia?

Co lubię robić?

W czym jestem dobra?

Co mnie blokuje w dalszym rozwoju?

Czego się boję?

Odpowiedzi „zapisywałam” nie tylko w głowie, ale też w czerwonym zeszycie. Nie wszystkie przychodziły łatwo i w jednym momencie. Dałam sobie czas. Wiedziałam, że potrzebuję zrobić coś nowego, że nadszedł czas działania. Pomysł dojrzewał powoli, aż w końcu ujrzał światło dzienne, z czego bardzo się cieszę. A jeszcze całkiem niedawno nie myślałam o blogowaniu wcale a wcale. 😉

Czy była już fala hejtu? Jak radzisz sobie z hejtem?

Jeszcze nie zalała mnie fala hejtu, bo za mało jestem znana. J Jednak na wszystko przyjdzie czas, więc czekam cierpliwie na cienie „fejmu”. 😉 Jestem wręcz zaskoczona, że tak wiele osób pozytywnie przyjęło moje wejście w świat blogosfery i to, że buduję mój kawałek internetu wokół wiary, którą łączę z normalnym (choć to rzecz względna ;-)) życiem.

Do tej pory najwięcej kontrowersji wywołał tekst, w którym połączyłam pielgrzymkę i reality show „Azja Express”. Bo jak to tak można? Ano można.

Byłam w „Azja Express”! Zyskałam więcej niż zwycięzcy – Oceńcie sami. Tylko bez hejtu proszę, a konstruktywna krytyka jest ok. 😉

A jak jednak hejt się pojawi, to pewnie przez chwilę będzie mi nieswojo, ale takie słowa niczego nie zmienią. Wiem, że moja wartość nie zależy od tego, czy komuś się podoba mój wygląd, sposób zachowania czy pisania. Niektórym trudno w to uwierzyć, ale naprawdę tak jest. To w takim razie od czego zależy? Od tego, że jestem człowiekiem. Tylko tyle i aż tyle. Nic więcej nie potrzeba i to jest najpiękniejsze. ❤

 

Udostępnij u siebie

2 Comment

  1. Wydaje mi się, że nie powinniśmy wypowiadać się tak ogólnie o chrześcijanach (tudzież innych religiach), a raczej same za siebie. Chrześcijanin chrześcijaninowi nie równy i oprócz wiary jest także człowiekiem, który bardzo często popełnia błędy i nie do końca wie po co to chrześcijaństwo jest.
    Nie zgodzę się także z tym raportem dotyczącym prześladowania chrześcijan. Inne wiary także są prześladowane (np. różnego rodzaju wojny) ale ze względu, że skala ich wyznań jest o wiele mniejsza, spadają niżej w rankingu.
    Ja nie uważam, że chrześcijaństwo jest lepsze lub gorsze od innych wiar. Każdy wierzy w co chce i wyznaje swoją wiarę jak chce. A to że ktoś kogoś zabija z powodu wiary, można odwrócić w drugą stronę, może ta druga strona ma takie zasady swojej wiary?
    Jest to naprawdę tak skomplikowana rzecz zahaczająca o filozofię że lepiej nie wypowiadać się za ogół, a za siebie.
    Musisz przyznać, że chrześcijaństwo niektóre swoje zasady ma naprawdę beznadzieje i powodujące w człowieku bunt.
    Sama byłam świadkiem jak kobieta nie mogła zostać chrzestną matką dziecka, bo odeszła od męża alkoholika, który katował ją i dzieci. Według chrześcijaństwa powinna przy nim trwać i w pokorze znosić kolejne ciosy, poniżanie, a na koniec śmierć męczeńską z rąk własnego męża, bo przecież wzięła z nim ślub i obiecywała być z nim do śmierci.
    Takich przypadków jest wiele, szkoda tylko że o tym nie mówi się głośno, bo lepiej tuszować różne niewygodne sprawy.

    Absolutnie nie traktuj tego jako hejtu, po prostu wypowiedziałam swoje zdanie 😉
    Sama należę do chrześcijan, jednak nie zgadzam się ze wszystkim co głosi kościół.

    1. Też myślę, że każdy popełnia błędy, niezależnie od swoich przekonań.
      Co do rankingu, to również uważam, że wyznawcy innych religii są prześladowani, jednak jest ich znacznie mniej.
      Dla mnie wykorzystywanie Imienia Boga do dopuszczania się przemocy nie jest dobrym rozwiązaniem, nie ma dobrych skutków. Bóg jest miłością i życiem. Jego istota jest sprzeczna z zabijaniem.
      Myślę, że „zasady” w chrześcijaństwie tak naprawdę służą człowiekowi, choć też niejednokrotnie wywołują w nim bunt m.in. dlatego, że kształtowanie siebie, pozbywanie się egoizmu (nie chodzi o zapomnienie o swoich potrzebach) boli, jest trudne.

      Nie znam kobiety oraz tej sytuacji. Nie wiem, jaka była jej rozmowa w kancelarii parafialnej, więc nie mogę na ten temat wypowiadać się. Każdy przypadek jest inny, należy rozważać go indywidualnie.

      Przede wszystkim chodzi o to, że chrzestni powinni być świadkami wiary, wierzącymi (praktykującymi) katolikami, mają też pomagać w religijnym wychowywaniu dziecka.

      Nie uważam, że według chrześcijaństwa wspomniana kobieta powinna trwać przy mężu i narażać siebie i dzieci na wszystko, co kryje się pod słowem „przemoc”.
      Wiele osób mówi o „nadstawieniu drugiego policzka”. Myślę, że cytat ten wzbudza wiele kontrowersji, bo jest często nieprawidłowo rozumiany.
      Ciekawie na ten temat pisze w swoim artykule Zbigniew Kaliszuk na portalu opoka.org.pl. Przytaczam fragment:
      – W Ewangelii widzimy, że Jezus, mimo że w niczym nikomu nie zawinił, pozwolił się poniżyć, ubiczować i ukrzyżować, jakby w radykalny sposób realizując słowa o nadstawianiu drugiego policzka. Z drugiej jednak strony możemy też zobaczyć, że Chrystus nie zawsze dawał się poniewierać, potrafił zwrócić uwagę tym, którzy traktowali go w niewłaściwy sposób. „Gdy to powiedział, jeden ze sług obok stojących spoliczkował Jezusa, mówiąc: «Tak odpowiadasz arcykapłanowi?» Odrzekł mu Jezus: «Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?» przeczytamy u świętego Jana (J 18, 22-23). Te dwie postawy mogą wydawać się sprzeczne. Ale czy aby na pewno takie są?
      Sądzę, że słowa Jezusa o nadstawianiu drugiego policzka i jego postawę bardzo trafnie rozszyfrował ksiądz Piotr Pawlukiewicz, który podczas spotkania „Czy Jezus był grzecznym chłopcem” powiedział: „Kiedy Jezus mówi „Nadstaw drugi policzek”, to Jezus mi mówi „Jeśli to komuś pomoże, to nawet nadstaw mu drugi policzek”. My musimy zrobić diagnozę, co danemu człowiekowi pomoże. Czy pomoże mu jak ja pozwolę mu się uderzyć? Jeśli to go opamięta, no to dobra, uderz mnie. Ale jeśli to go rozbestwi, jeśli to go uczyni jeszcze bardziej dufnym i pysznym, to ja się nie pozwolę uderzyć.
      (…) Miłość, której uczy Chrystus, oznacza pragnienie tego, aby druga osoba doświadczała prawdziwego szczęścia, które można osiągać tylko wzrastając ku dobru. Tymczasem przymykając oczy na błędy naszych bliskich, pozwalając im „wchodzić na swoją głowę”, najczęściej utwierdzamy ich w niewłaściwych zachowaniach, a co za tym idzie odciągamy ich od tego szczęścia. „Nie określajmy naszego tchórzostwa mianem pokory. Ktoś mnie wali po łbie, wykorzystuję, a ja za niego odrabiam angielski, za niego wszystko piszę, za niego sprzątam, za niego zmywam, bo jestem pokorny i Jezus tak kazał. Absolutnie nie. My mamy sobie i ludziom pomagać dojść do postawy dojrzałej, a rozpieszczając kogoś nie pozwalasz mu dojść do postawy dojrzałej. Trzeba więc nieraz twardości.” dokończył swoją myśl ksiądz Pawlukiewicz – pisze Zbigniew Kaliszuk.

      Oczywiście, że w Kościele dzieją się też złe „rzeczy”, bo we wspólnocie Kościoła są zwyczajni, nieidealni ludzie, ale łączy ich Chrystus i Jego doskonałość.
      Nie powinno się tuszować zła. Myślę, że do tych „nieprawidłowości” należy podejść bez hejtu, rzeczowo, bez owijania w bawełnę, ale z życzliwością. 🙂

      Starałam się dokładnie odpowiedzieć na komentarz, pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close