Nie chcę być zasuszona święci świętość
Teksty

Nie chcę być zasuszona. Mam inne marzenie

Ostatnią z tego świat odeszło wiele znanych osób, a może ja zdałam sobie z tego sprawę. Zmarło też kilku znajomych moich rodziców, niektórzy zupełnie znienacka. I choć mało ich znałam, to wiem, że nie byli idealni, ale byli… (SĄ) święci, bo…

Nie zawsze miło rozmawiali z innymi, bywali podejrzliwi, egoistyczni, nie dbali o swoje zdrowie, a w niektórych kwestiach sami „wiedzieli” wszystko najlepiej. Jednak wiem, że chcieli żyć dobrze. Starali się. Czasami gubili się, ale wracali na dobrą ścieżkę, nie dlatego, że im ktoś tak kazał. Oni sami chcieli. Bywało, że robili rzeczy szalone, które chyba jednak nie mieszczą się w schemacie współczesnego, odważnego życia. Nie wydaje mi się, żeby kiedykolwiek skakali ze spadochronem.

Niektórzy przez kilkadziesiąt lat regularnie chodzili na pielgrzymki, niezależnie od pory roku i tego, czy to było w modzie.

Inni z zaangażowaniem zajmowali się wnukami. Jeszcze inni wkładali całe serce w parzenie kawy swoim klientom czy bezinteresownie pomagali dzieciom z podlaskiej wsi.

To nie oznacza, że nie mieli wad, nie popełniali błędów. Ale tacy są ludzie. Dobro walczy ze złem. Nawet u świętych.

Święci z obrazka

Myślę, że często nam się wydaje, że święci to ludzie bez wad, trochę nudni, bez osobowości i polotu. Zasuszeni i nieżyciowi. Czy dlatego, że tych kanonizowanych zazwyczaj nie poznaliśmy na żywo? Nie piliśmy z nimi herbaty, nie widzieliśmy, jak się denerwują, korzystają z Facebooka? A ich życiorysów, często zagmatwanych, też nie znamy? A może mamy wypaczoną, nierealną wizję bycia świętą/świętym? No, bo kto chciałby być zasuszony?

Zasuszona świętość liść ciemny święci
www.pexels.com

Świętość nie pasjonuje?

Zasuszona świętość nie pociąga. Ale to nie świętość. To fikcja.

Bo, czy…

życzliwość nie pociąga? Szczery uśmiech nie porusza? Empatia nie kruszy serca? Prawdziwe zaangażowanie nie zadziwia? Życie z pasją i nadzieją, mimo dramatów i problemów, nie intryguje? Szczere przebaczenie nie zdumiewa? A waleczność nie daje do myślenia?

duży liść świeży zielony liść zieleń roślina święci świętość
www.pexels.com

Chcę być świętą

Taką prawdziwą. Z krwi i kości. Różnie ze mną bywa, ale chcę więcej przebaczać, być bardziej uczciwą, wyrozumiałą, „przybliżać” nadzieję, wydobywać z siebie to, co najlepsze. Chcę otwierać się na Niego.

Zwykli-niezwykli

Święci nie muszą rezygnować z normalnego życia.

Mogą wstawać w soboty w południe, pić kakao, jeść hummus, chodzić w dresie, w berecie, zajmować się IT, sprzedawać buty, piec bułki…

Święci mogą być młodzi, starzy… Mali, duzi… Grubi, chudzi…

Bo ta święta-świetna „przygoda” jest dla każdego. Dla Ciebie też. Bez względu na okoliczności.

Szerokości (czyli dobrej drogi)! 🙂

Udostępnij u siebie

4 Comment

  1. Ależ jeśli przyjęłaś Jezusa jako swego Zbawiciela, już jesteś święta – bo przyjełaś jego świętość, użyczył Ci jej jak okrywający płaszcz – a to oznacza, że świętość nie jest w wyniku uczynków, ale w wyniku zmienionej tożsamości- na Bożą. Teraz pozostaje się uświęcać, to jest: żyć miłością, oddychać miłością i nieść miłość. Powodzenia! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close