Teksty

Medjugorie – być czy nie być? Oto jest pytanie. Mam odpowiedź

Niedawno byłam na pielgrzymce w Medjugorie. Wiele osób zachwyca się tym miejscem, inne mówią, że jest kontrowersyjne. Co ja o nim myślę?

Medjugorie przede wszystkim kojarzy się z objawieniami maryjnymi, o których mówi się, że rozpoczęły się w 1981 roku i zgodnie z relacją sześciu osób widzących Matkę Bożą – trwają do dziś. Stolica Apostolska bada te zdarzenia, do tej pory nie potwierdziła ich prawdziwości ani też nie odrzuciła. Dopiero gdy zakończą się, Kościół będzie mógł zająć konkretne stanowisko w tej sprawie.

Ja również nie będę wypowiadać się na ten temat, ale chcę napisać o czymś innym. W Medjugorie i okolicach odprawianych jest codziennie wiele Mszy Świętych, trwa nieustanna adoracja, mają miejsce liczne spowiedzi, a liczbę odmówionych różańców można mierzyć kilometrami – „chociażby” dlatego dzieje się tam dużo dobra i „chociażby” dlatego polecam to miejsce. Niektórzy mówią, że tutaj niebo dotyka ziemi i myślę, że mają rację. Dlaczego?

Bliższe znajomości

W Medjugorie odnalazłam spokój ducha. Moi znajomi też mieli podobne odczucia. To był błogi czas – tydzień bardziej świadomego doświadczania Bożej Miłości i pogłębiania relacji z Mamą. Do tej pory z Matką Bożą nie czułam tak bliskiej więzi. Pobyt w Medjugorie zmienia naszą relację  – Maryja jest mi bliższa niż kiedykolwiek.

Maryja z Góry Objawień

Komercja i kicz?

Do Bośni i Hercegowiny pojechałam pod koniec września, czyli już po sezonie pielgrzymkowym, a pandemia na całym świecie wciąż daje o sobie znać. Wszystko to sprawiło, że w Medjugorie było mało ludzi. To ewenement, bo od wielu lat przybywają tam tłumy pielgrzymów. 

W tym roku nawet niektóre sklepy z pamiątkami i dewocjonaliami były zamknięte (szok dla stałych pielgrzymów 😮). Komercja zeszła na dalszy plan i bardzo podobało mi się to. Jednak ja celowo unikałam też chodzenia po sklepach, a na „shopping” poszłam tylko raz (raz, ale porządnie). 😀

Nie ma Go tu

W Medjugorie uwagę zwraca duża figura Jezusa Zmartwychwstałego (!). To dla mnie coś niesamowitego. Bo…

Jezus powstał. Wygrał ze śmiercią. Pokonał zło, które zostało „na dole”. On – Miłość – Dobro – tryumfuje.

Chrystus daje nam przykład. Przynosi nadzieję. My też w każdej chwili możemy powstawać, aż w końcu wstać, niezależnie od tego, w jakim „bagnie” jesteśmy. Jeszcze może być dobrze.

On żyje i chce, abyś Ty żył/a.

Figura Chrystusa Zmartwychwstałego

Siła tkwi w prostocie

W Medjugorie plan „zajęć” jest prosty. O godz. 17 rozpoczyna się różaniec, później jest Msza Św., a o godz. 19, na zakończenie, adoracja lub kolejna modlitwa różańcowa. I tak każdego dnia. Bez żadnych „fajerwerków”. Na początku trudno było mi wytrzymać prawie 3 godziny z rzędu w ten sposób, ale każdy następny dzień sprawiał, że o dziwo, coraz bardziej podobało mi się takie spędzanie wieczoru, a nawet chciałam więcej. Życie zaskakuje.

Świat staje na głowie

Po kilkudniowym pobycie w Medjugorie pojechaliśmy do Chorwacji. Byliśmy w Makarskiej – znanym kurorcie turystycznym słynnym z imprez do białego rana, tańców, palm, restauracji i wielu innych atrakcji. Tam jest naprawdę pięknie. Gdy jeszcze w Polsce dowiedziałam się, że odwiedzimy to miejsce, to świeciły mi się oczy dużo bardziej niż na myśl o tym Medjugorie. 

Mówią, że kobieta zmienną. Wyjątkowo dzisiaj mogę się z tym stwierdzeniem zgodzić. 😀  Świat chyba staje na głowie, ale atmosfera tego małego, maryjnego miasteczka w Bośni i Hercegowinie zrobiła na mnie dużo większe wrażenie niż chorwacki kurort.

Makarskiej daję dużego 👍 ale to Medjugorie dostaje ode mnie ❤️ Dlaczego?

Bo wciąż powracają do mnie słowa obecne w Medjugorie na każdym kroku: „Gdybyście wiedzieli, jak bardzo Was kocham, płakalibyście z radości”.

❤️

Miłość mi wszystko wyjaśniła.

Maryja w Tihaljina
Udostępnij u siebie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close