Przystanek Woodstock Przystanek Jezus
Wywiady

Kierunek: Woodstock. Po drodze jest jeszcze przystanek

Wiele osób nie wyobraża sobie wakacji bez Przystanku Woodstock. Jego mottem jest: „Miłość, Przyjaźń, Muzyka”. Hasło bardzo dobrze rozumieją ewangelizatorzy Wspólnoty św. Tymoteusza, którzy organizują odbywający się w pobliżu Przystanek Jezus. Młodzi wolontariusze opowiadają o tym, jak Chrystus zmienia ich życie. Dzielą się wiarą i radością, ale to nie wszystko. O swoich wrażeniach z akcji ewangelizacyjnej opowiada Ada Złoch. Co ją najbardziej zaskoczyło na festiwalu oraz jaka rozmowa szczególnie zapadła jej w pamięć?

Jezus przychodzi w glanach

Bałaś się ewangelizować na Przystanku Jezus? Na woodstockowym polu można spotkać ludzi z różnych środowisk…

Ada Złoch: Nie bałam się. Na co dzień podchodzę do każdego jak do człowieka. Nieważne, czy jest pogubiony, nietrzeźwy i ma inne poglądy. Kiedyś pewna siostra na katechezie podkreśliła, że w osobie, która mieszka na ulicy też jest Chrystus. Zapamiętałam jej słowa. Zrozumiałam, że nie mogę oceniać innych i wywyższać się.

A właściwie Przystanek Jezus jest potrzebny na Woodstocku? Przecież tam tyle dzieje się i jest tak dużo różnych warsztatów…

Na co dzień żyjemy w świecie pełnym zgiełku, kolorów, różnorodności. Na Woodstocku jest podobnie. Chrześcijanin przebywa wśród ludzi, spotyka się, rozmawia. To nic nadzwyczajnego, że tam przyjeżdżamy. Inaczej bylibyśmy „kanapowymi katolikami”, jak to ujął Papież Franciszek.

Przystanek Woodstock Przystanek Jezus
wikipedia.org

Największe zaskoczenie

Co Cię najbardziej zaskoczyło na Przystanku Jezus?
Przede wszystkim to, że uczestnicy Woodstocku są bardzo przyjacielscy i chętni do rozmowy z księżmi, zakonnicami i ewangelizatorami. Zazwyczaj z otwartością poruszają tematy swoich trudnych doświadczeń życiowych, porażek, zranień, krzywd. Nie stawiają muru, lecz chcą rozmawiać i korzystać z czasu, który im dajemy.

Jak nawiązujecie kontakt z uczestnikami festiwalu? Jak wygląda Wasz dzień?
Każdego dnia ewangelizacja na Przystanku Woodstock jest poprzedzona Eucharystią i modlitwą. Przy scenie Przystanku Jezus też modlimy się. Pamiętamy o Aniele Pańskim czy Koronce do Miłosierdzia Bożego. Zawsze łączymy się w pary lub trójki i takimi zespołami idziemy na Woodstock. Nie musimy  długo szukać chętnych do rozmowy. Sami nas zahaczają. Podczas takiego spotkania jeden z ewangelizatorów bezgłośnie modli się, przywołuje Ducha Świętego. Oczywiście rozmawiamy z napotkanymi osobami, słuchamy ich, dzielimy się przemyśleniami, dajemy świadectwa własnych uzdrowień, nawróceń i powrotów. Na koniec proponujemy wspólną modlitwę. Często nasze rozmowy z jedną osobą trwają kilka dni, gdyż wraca i pyta dalej, dzieli się z nami różnymi refleksjami, a my z nią. To są głębokie rozmowy, poruszające, niejednokrotnie sami ewangelizatorzy nawracają się na nowo dzięki tym spotkaniom.

Przystanek_Jezus
wikipedia.org

Tego nigdy nie zapomni

Ludzie chcą rozmawiać o Bogu? Jakie jeszcze poruszacie tematy?

Każdy człowiek, którego spotkałam na Woodstocku był gotowy do rozmowy o Bogu. Samo podjęcie rozmowy jest w wolności. Nie jesteśmy nachalni. Czerpiemy od Chrystusa, który zawsze podkreślał: „Jeśli chcesz”. Rozmawiamy o naszych rodzinach,  zranieniach z dzieciństwa, błędnym pojmowaniu miłości, ranach zadanych przez ludzi i samych siebie. Zastanawiamy się, jak postrzegamy Boga, w czym w naszym życiu widzimy jego obecność, a także gdzie jeszcze Go nie dostrzegamy i dlaczego. Nie brakuje rozmów o przebaczeniu oraz miłości wobec siebie i innych. Wspólnie szukamy też pomysłów na poprawienie trudnych relacji, dzielimy się swoimi sposobami. To są spotkania osób, które szeroko „otwierają” przed sobą serca.

Czy jakaś rozmowa szczególnie zapadła Ci w pamięć?

Któregoś dnia spotkałam około 40-letniego mężczyznę. Był zniszczony alkoholem i biedą. Widać było, że chce rozmawiać o Bogu. Powiedział, że wie, że Pan istnieje. Wierzył w Jego dobroć. Jednak uznał, że on na miłość Stwórcy nie zasługuje i nigdy nie zasłuży. Mężczyzna opowiedział historię swojego życia. Jego ojciec wyznawał ideologię stalinizmu, a w gabinecie miał zawieszony wizerunek Lenina. Rozmówca jako młody chłopak powiesił w swoim pokoju wizerunek Hitlera i swastykę, aby sprzeciwić się ojcu. Wywołało to wzajemną nienawiść. Syn popadł w złe towarzystwo, dopuszczał się różnych wykroczeń. Wyznał też, że był świadkiem morderstw w Kosowie, a nawet przyczyniał się do zabijania. Podczas tamtego Woodstocku zrozumiałam, czym jest nałóg. To ucieczka od tragicznej przeszłości, od nienawiści samego siebie. Mężczyzna przyszedł do nas również drugiego dnia na modlitwę Koronką do Bożego Miłosierdzia. Cały czas zaprzeczał, że Bóg może go kochać. Nie wierzył w to. Jednak jestem wdzięczna za to spotkanie, bo nasz znajomy zobaczył w nas miłość Chrystusa. Spotkał się z Bogiem na modlitwie, widać było, że jest mu przy Nim dobrze, ale nie potrafi sobie przebaczyć. Modliłam się w jego intencji po powrocie z Przystanku Jezus. Wierzę w moc modlitwy i w to, że ten człowiek w chwili, gdy zakończy doczesne życie, zobaczy Boże Miłosierdzie i go nie odrzuci.

Przystanek Jezus Przystanek Woodstock
Ada i jej znajomi na Przystanku Jezus

Przystanek Jezus to nie wszystko

Czym jeszcze zajmuje się Wspólnota św. Tymoteusza?

Wspólnota św. Tymoteusza realizuje Nową Ewangelizacją –  jeździ po Polsce i całym świecie, głosząc rekolekcje do młodych ludzi. Organizuje też kongresy, prowadzi wydawnictwo oraz księgarnię, a także przyjmuje młodzież do swojego domu wspólnotowego.

PS. Z Adą już raz rozmawiałam na walentynki 😉 Najpierw był Ślub jak z bajki, a co potem? Niezwykła historia Ady i Michała 

Z tymi słowami ruszamy w kolejny tydzień.

Opublikowany przez Wspólnota św. Tymoteusza Niedziela, 13 maja 2018

Udostępnij u siebie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close