Teksty

Czego nie zrobię w wakacje? I nie żałuję

Zazwyczaj na lato mamy wielkie plany. Jednak ja tym razem do tematu podejdę inaczej – czego nie zrobię i gdzie nie pójdę na urlopie? Uchylam rąbka mojej wakacyjnej tajemnicy.

Za krokiem krok

W tym roku po raz pierwszy od kilku lat nie pójdę na pielgrzymkę z Warszawy do Częstochowy. Co roku od pięciu lat na początku sierpnia wyruszałam na pątniczy szlak, jednak teraz będzie inaczej. Choć już zimą czułam, że czas na inne wyzwania, to „dylemat” za sprawą pandemii rozwiązał się sam. Myślę, że piesze, grupowe pielgrzymowanie jest jedną z najbardziej niesamowitych form rozwoju relacji z Bogiem, innymi ludźmi czy samym sobą, ale nie jedyną. I to jest dobra wiadomość dla wielu pielgrzymkowych weteranów.

W mojej głowie pojawia się pytanie: do czego w te wakacje zaprasza Cię/mnie Bóg?

Ahoj (inna) przygodo!

Jednoręki bandyta

W tegoroczne wakacje na pewno nie pójdę do kasyna… bo szkoda mi utraty pieniędzy, wolności i czasu. 

Choć przyznam, że w poprzednim roku przypadkowo (naprawdę 😀 ) przez chwilę byłam w kasynie… w Panamie. Zdjęcia na pamiątkę są, silna wola została, balboa w kieszeni (panamska waluta) również, więc wszystko dobrze skończyło się… i dzięki Bogu.

Kasyno w Panamie

Dziewczyny lubią brąz?

W tym roku znowu nie opalę się na brąz (a nawet brzoskwinię), ale dobrze mi z tym. Jeszcze nigdy moja skóra nie nabrała odcienia „czekoladki” i choć bardzo mi na tym zależało, gdy miałam naście lat i było lato, to z biegiem lat polubiłam siebie taką, jaką jestem. Oczywiście to długi oraz nieustanny proces, a kwestia opalenizny (lub jej braku) jest jednym z wielu elementów, które dotyczą akceptacji siebie.    

Co więcej, od kilku lat lubię swoją jasną karnację i zawsze mogę powiedzieć, że opalam się na… biało. 😀

Nie zjem w Macu

Gdy byłam małą dziewczynką, to często, gdy przyjeżdżała do mnie Babcia, chodziłyśmy do McDonalda. Zazwyczaj kupowała mi frytki i gorącą czekoladę, a sobie loda w wafelku. Jednak ja najbardziej czekałam na Happy Meal’a. Pamiętacie te emocje? Wiadomo – zabawka w zestawie. 😀

Później doszły koleżeńskie wypady na cheeseburgera. Tam chodziliśmy po maturze. Ach, te wspomnienia. ❤️

Później ochota na jedzenie w „Maku”, a przede wszystkim fast foody, zupełnie mi przeszła. I mimo, że często w podróży mijam kolejne restauracje McDonald’s, to wolę zjeść w innym miejscu albo przygotować na drogę coś pożywnego. Chyba dojrzewam. 😀

McDonald’s w Izraelu

Skok na bungee

Wiele osób ma w życiu potrzebę dużej adrenaliny, jednak nie wszyscy – ja wolę „na spokojnie”. Choć takie atrakcje od dawna nie wychodzą z mody, a także być może dla wielu są synonimem odwagi czy powodem do podziwu, to nie będę zmuszać się do nich na siłę.

Przez kilka lat jeździłam latem w góry i chodziłam na wielogodzinne górskie wycieczki – od rana do wieczora. Góry są zachwycające, co nie oznacza, że każdy musi spełniać się, zdobywając kolejne szczyty i wędrując cały dzień.

Im lepiej znam siebie, tym bardziej wiem, na czym mi zależy i co daje mi odpoczynek. A w wakacje chyba właśnie o to chodzi. 

Być albo nie być” czy…?

Słynny dylemat Hamleta już mam przerobiony, a od pewnego czasu coraz częściej zastanawiam się też nad słowami „wszystko mogę, ale nie wszystko przynosi korzyść” – może to też klucz do wakacyjnych wyborów?

Wejście na plażę w Macedonii




Udostępnij u siebie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close