Czego NIE nauczyłam się na pielgrzymce?
O tym myślę Społeczeństwo

Czego NIE nauczyłam się na pielgrzymce? I nie żałuję #2

W tym roku już 6. raz byłam na pieszej pielgrzymce (jak ten czas szybko leci)  – nadszedł czas na małe podsumowanie. Mówią, że pielgrzymi szlak to szkoła życia. A ja trochę inaczej podejdę do tematu – czego nie nauczyłam się, stawiając „za krokiem krok”* do Częstochowy?

Na pielgrzymce nie dowiedziałam się, że…

Nie warto robić pierwszego kroku

Pielgrzymki przechodzą przez różne miasta i wsie. W niektórych z nich zatrzymujemy się na krótkie postoje albo dłuższe przerwy obiadowe. Wielu mieszkańców z entuzjazmem wita pątników. Mówią, że choć sami do Częstochowy nie pójdą, bo zdrowie im nie pozwala albo mają ogrom obowiązków, to proszą, aby ich intencje też zanieść na Jasną. Jednak są i tacy, którzy z dystansem przypatrują się pątnikom. Być może mają gorszy dzień albo z niechęcią podchodzą do tego, co jest związane z Kościołem. Jednak zauważyłam, że niezależnie od powodów szczera życzliwość rodzi życzliwość. Gdy zaczynam machać, to oni również po chwili odmachują, gdy uśmiecham się do przechodniów, to po ich twarzy widać, że i oni zmieniają nastawienie. Przypadek? Nie sądzę….

 Ot, magia spotkania Człowieka z Człowiekiem. <3  

Cudów nie ma

„Cudów nie ma, niesamowite i spektakularne historie dzieją się w filmach, a jak już w prawdziwym życiu, to na pewno nie przytrafiają się mi”… Znacie takie myślenie?

To, że nie przyjeżdża rycerz na białym rumaku  (drodzy panowie, wymyślcie męską wersję ;)) nie oznacza, że nic nas dobrego i niecodziennego w życiu nie spotyka. Na pielgrzymce bardzo o tym się przekonuję. Bo gdy rozładowuje mi się telefon, a wszystkie gniazdka elektryczne są zajęte, to pojawia się syn gospodarzy, który pożycza na noc do stodoły swój powerbank (jupi!). Tym samym obdarza mnie też zaufaniem, że rano oddam mu sprzęt (mogłabym zapomnieć, niechcący schować do walizki albo całkiem umyślnie to zrobić i już więcej się nie pojawić…). Bo gdy mam wszystkiego dość, to dostaję cukierki toffi, które osładzają mi dzień. Bo gdy moje żelowe wkładki po 4 dniach chodzenia nadają się do wyrzucenia, dostaję od jednej siostry (Marta <3) nowe wkładki i to jeszcze lepsze.

Najpierw szok i niedowierzanie. Potem myślę: „ Przypadek”.

A Przypadek to drugie imię Boga. 😉 Cudów nie ma?

wanna-gospodasrstwo-stodoła
Moje królestwo (najważniejsze, że jest wanna :D)

Musisz być herosem

Kiedyś przejście całej trasy z Warszawy na Jasną Górę stawiałam sobie za punkt honoru. Jednak z biegiem czasu zrozumiałam, że w pielgrzymowaniu nie o to chodzi. Czasami trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny (trasy) zejść, bo i to uczy pokory, która choć może mało popularna, to nieoceniona jest w  codziennym życiu. Oczywiście nie mam na myśli, by nie walczyć ze swoimi słabościami, ale żeby nie robić wszystkiego za wszelką cenę. Mądrości też się człowiek trochę uczy na pielgrzymce. 😉

Czas ucieka… to źle?

Gdy nogi odmawiają posłuszeństwa, to pociesza mnie to, że każdy krok przybliża do postoju, noclegu, a ostatecznie do Częstochowy, celu, ale i zakończenia pielgrzymki. W życiu również wiele złych momentów staje się przeszłością (trzeba jednak na to pozwolić).

Czas ucieka? I dobrze!

Kopiuj, wklej i bądź szczęśliwy

Ilu pielgrzymów, tyle rad dotyczących pielgrzymowania. Wiele z nich bardzo słusznych i pomocnych, więc też z nich korzystam. Jednak pamiętajmy, że każda osoba jest inna. Niektórzy śpią tylko w namiotach, inni tańczą na postojach… A ja wiem, że jak wtedy nie położę się, to będzie… źle 😀 Myślę, że warto testować różne rozwiązania, jednak bezmyślne kopiowanie pomysłów innych osób nie jest najlepszym pomysłem. Nie tylko na pielgrzymce, ale i w życiu.

Jeśli jesteście ciekawi, czego jeszcze nie dowiedziałam się na pielgrzymkach, to zapraszam tutaj. Jest o Facebooku, skórze, furze i komórze. Co tu dużo pisać, przeczytajcie sami. 🙂

*Cleo na pielgrzymce

Jednym z pielgrzymkowych hitów była przerobiona wersja piosenki Cleo „Za krokiem krok”. Skomentowała ją nawet sama piosenkarka.

„Za Krokiem Krok” sprawdza się też na pielgrzymkach 🙂 Jest mi bardzo miło że ten kawałek ma tyle „zastosowań” 😍 Piszcie do czego Wy go „używacie”? Ćwiczenia, impreza, taniec, poprawiacz nastroju? 🙂– napisała na Facebooku.

Gotowi? Posłuchajcie piosenki. 🙂

   

                       

Udostępnij u siebie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close