różaniec sukienka kwiatki dziewczyna

Pomalowane paznokcie to nie wszystko. Mam jeszcze TO

Lubię mieć pomalowane paznokcie. Lubię też nosić bransoletki i kolczyki, które dobieram w zależności od ubioru. Jednak jeden element mojej każdej stylizacji jest niezmienny – to srebrny różaniec na palcu, który uwielbiam i to właśnie on będzie bohaterem tego tekstu. Co takiego widzę w tym pierścionku-niepierścionku? 

Chrześcijanka z sąsiedztwa pielgrzymka WAPM Częstochowa Jasna Góra

Czego NIE nauczyłam się na pielgrzymce? I nie żałuję

To była moja piąta piesza pielgrzymka do Częstochowy. Inna niż wszystkie, bo prawie bezbolesna (do tych, którzy zawsze odczuwają trudy pielgrzymowania – jest nadzieja). Teraz nadszedł czas na podsumowanie. Mówi się, że pątniczy szlak to szkoła życia. Jednak nie wiem, czy jestem dobrą uczennicą. Czego się nie nauczyłam… i czy powinnam się tym martwić? 

sukienka kapelusz lato bluszcz zieleń winorośl

Rzucam bloga, idę do zakonu? Teraz będzie inaczej?

Wielu znajomych było zdziwionych, gdy dowiedziało się, że założyłam bloga. Jeszcze bardziej, gdy okazało się, jaka jest jego nazwa i tematyka, a od kilku osób usłyszałam zaskakujące pytanie: „Mery, to teraz pójdziesz do zakonu?”. Hm… Długą sukienkę już mam, co prawda nie jest czarna, ale…

Dziewczyna chrześcijanka z sąsiedztwa autobus ramoneska miasto warszawa stolica słów

Nie pytaj, czytaj. Doświadczona blogerka odpowiada ;)

Właśnie mija pół roku odkąd „Chrześcijanka z sąsiedztwa” pojawiła się w świecie blogosfery. Było zdziwienie. Były fajerwerki. Bardzo cieszę się, że coraz więcej osób czyta moje wpisy, a grono lajkujących na Facebooku powiększa się. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia, dlatego z okazji urodzin zastosuję trik wielu blogerów. O czym mówię? O słowach kluczowych…  Ale też o odchudzaniu, mundialu i kopercie z kasą na ślub! 

lednica dziewczyna kapelusz lato sukienka chrześcijanka z sąsiedztwa

W dzień gorącego lata porwała mnie ryba. Co było potem?

Właściwie to nie chciało mi się jechać. Piątkową noc wolałam spędzić w łóżku niż w autokarze. W sobotę najchętniej wybrałabym się na zakupy, a potem nad Wisłę. Jednak szkoda było kasy, którą wcześniej wydałam na rezerwację wyjazdu. Pomyślałam też, że zrobię nowe fotki na Facebooka i osobiście przekonam się, iż nie warto tam jechać w przyszłym roku. Wsiadłam do autokaru…  I oto JESTEM na Lednicy! Jakie mam wrażenia?